i "Księgę dżwięków" , o której myślałam, że jest wspaniałą książeczką dopóki jej nie kupiłam i nie dowiedziałam się, że ręce robią klap klap, pistolet robi pif-paf, petarda robi bum, a szpinak robi bllleeee.
Sesja straszna, nie ma co komentować.
i "Księgę dżwięków" , o której myślałam, że jest wspaniałą książeczką dopóki jej nie kupiłam i nie dowiedziałam się, że ręce robią klap klap, pistolet robi pif-paf, petarda robi bum, a szpinak robi bllleeee.
Sesja straszna, nie ma co komentować.
synek 08.2011, córeczka 02.2013.