Mam już mocno dosyć. Jak wracam z pracy o 17 to już mi się nic nie chce, a tu coś do zjedzenia trzeba zrobić, lekcje odrobić, dzieci spać położyć. No i jak już dzieci śpią i mam czas dla siebie to co ja robię?? Wygrzebuję kupę z pieluchy przyniesionej ze żłobka. Zapieram to wszystko. Papram się w gównie i wącham smrody. Przepraszam za wyrażenie, ale tak właśnie czuję.
Do tego młoda znów ma czerwoną pupkę i ciągle mamy przecieki. A dopiero zaleczyłam (na pamkach i różniastych kremach, kartoflance, krochmalu itd) jedno zaczerwienienie graniczące już z rankami. No załamana jestem i dość już mam
Kocham moje wielo, ale powoli tracę do nich zapał i serce.