Dziękuje za zainteresowanie tematem nieszczęsnego plecaczka. Co do doradcy to pewnie w końcu się umówę, na razie jestem uziemiona. Pracuję nad plecaczkiem na razie sama a córę ładuje z biodra (tobołek mnie przeraża)
Ale dlaczego? W tobołku dziecko jest cały czas szczelnie owinięte chustą, jak w kokonie, nie ma szans wypaść. No i "wrzucanie" na plecy to tylko nazwa, tak naprawdę płynnie przekładasz dziecko po przedramieniu i barku na plecy, ani na chwilę nie tracąc z nim kntaktu, nie ma w tym nic strasznego! Spróbuj na spokojnie, to naprawdę łatwy sposób, i bardzo fajny, bo plecaczek jest wstępnie przygotowany![]()
Moje DziewczynKi: marcowa Kasia (2011), październikowa Kalinka (2013) i kwietniowa Kaja (2016)
No i się zawzięłam zrobiłam tobołek i.... brakło mi conajmniej dwóch rąk do wpakowania dziecia na plecy. Ale przeanalizowałam posiadane i dostępne kończyny i udało się.Tylko na początek córa wylądowała zbyt wysoko ale pomalutku znalazłam odpowiednia wysokość. Tylko mam pytanie - mała strasznie się wierci, wygina, prostuje. To samo robi jak jest z przodu. Czy jest jej niewygodnie czy po prostu ten typ tak ma??
Gratuluję! Przy tobołku zawsze opuszczasz dziecko na odpowiedni poziom, na początku jest wysoko![]()
A córa się tak zachowuje cały czas, czy tylko jak motasz?
Moje DziewczynKi: marcowa Kasia (2011), październikowa Kalinka (2013) i kwietniowa Kaja (2016)
Przy motaniu jest cierpliwa, potem zaczyna prostować nóżki i tak jakby podskakiwać, albo prostuje się cala i wygina do tyłu główke jakby chciała zobaczyć co ma na plecach. Rano tak się wyginała a była w 2X że musiałam na główkę naciągnąć chuste i wtedy się rozluźniła i przestała próbować wyskoczyć z chusty
To nie wiem... Ja mam egzeplarz zasadniczo niemiotający się w chuście, zdarzało jej się, ale rzadko. Ale też coś kojarzę, że pół roku to właśnie czas takiego prostowania się i skakaniaW każdym razie sptykałam się z tym tu na forum, właśnie w okolicy sześciu mieisęcy, może poszukaj takich wątków...
Moje DziewczynKi: marcowa Kasia (2011), październikowa Kalinka (2013) i kwietniowa Kaja (2016)
Moja córka też niedawno dopiero zaczęła podskakiwać- w każdym wiązaniu, a na plecach najbardziej. Ale nie wygląda, jakby jej było niewygodnie, tylko po prostu szaleje sobieGdy zaczyna zasypiać i się rozluźnia, to w lustrze widzę dopiero, że wiązanie ok, tylko ona miala ochotę sobie poskakać.
Tobołka nie "wrzucasz", tylko tak jakby turlasz go po swoim przedramieniuFajnie, że Ci się udaje!
(A zdjęcie można wrzucić na pokazywarka.pl i tutaj zamieścić link)
Doula. Mama małej Polki, urodzonej16 czerwca 2012.