Z okazji oczekiwania na drugiego potomka postanowiłam odkopać swój zestawik do wielopieluchowania, które sobie odpuściłam wiele miesięcy temu, wprawić się na nowo na półtoraroczniaku i drugiego synka już od początku na wielorazówkach chować.

Pierwszy dzień powrotu do wielo to była masakra, jechaliśmy na tetrze i flipach, a że moja tetra przypomina bardziej bandaż niż pieluchę, musiałam przebierać praktycznie co godzinę, namachałam się przy tym niemiłosiernie i zużyłam praktycznie cały zapas... Przekopałam wtedy praktycznie wszystkie tematy na forum i okazało się, że o wielopieluchowaniu to ja praktycznie nic nie kumałam (zainteresowałam się tematem po lekturze "Pożeganania z pieluszkami", trochę poszpałam w internecie, ale to nie to samo co forumowa wiedzapraktyczna ).

Zakupiłam zatem parę używanych chinek na próbę, trochę pieluch muślinowych Ecopi, zrobiłam górę prania z odkażaniem, gotowaniem, moczeniem w płynie do naczyń i strippingiem włącznie (bo pieluchy, wkłady i otulacze prałam oczywiście z płynem do zmiękczania...) i zaczęłam od nowa! Drugie podejście było już bardziej udane, pieluchy Ecopi sprawdziły się super, bandaże tetrowe wzmocniłam ręczniczkami z Ikei i też dawały radę, a nockę młody spędził w kieszonce z 2 wkładami i ku mojemu zdziwieniu nic nie przesiąkło, choć straszliwie wszystko śmierdziało nad ranem (wtedy się wzięłam za ten cały stripping). Kolejna nocka ostudziła mój entuzjazm, bo przy takim samym zestawie młody obudził się w nocy zasikany od szyi po pięty... No, ale poprzedniego wieczora wypił hetkolitry wody. Spróbowałam nastepnym razem z formowanką tetro z dodatkową wkładką i flipem, młody zaczął marudzić w nocy, z formowanki zrobił się kompres z moczu, pupa cała wilgotna, więc wrzuciłam go spowrotem w jednorazówkę. I na razie nocne eksperymenty sobie chyba odpuszczę, bo najwyraźniej potrzebuję czegoś chłonniejszego.

Przyszedł też czas na wyjścia, raz skorzystałam z kieszonki, ale po godzinie zdarzył się nam przeciek, przypuszczam, że po prostu potrzeba nam lepszych wkładów niż te chinkowe. Za drugim razem była tetra i flip i było ok, ale to był godzinny spacerek i wkład nie był nawet całkiem mokry po powrocie.
Jednak mam tochę obaw co do dłuższych wyjść. Czytałam, że na takie okazje dobre są kieszonki, ale w jakiej opcji: biorę kilka kieszonek załadowachych wkładami i całość wymieniam czy wymieniam wkład tylko? To drugie wyjście chyba jest trochę bardziej skomplikowane?
I co jak się grubsza sprawa trafi na spacerze? Czy mam taką zafajdaną pieluszkę zapakować w woreczek?

No i jeszcze się zastanawiam ile więcej pieluszek/otulaczy będzie mi potrzebne do pieluchowania drugiej pociechy. Dla starszaka mam 2 flipy, 2 otulacze polarkowe one size i 6 chinek. W zanadrzu też otulacz wełniany tetro i wkłady flanelowe (za mały już zestaw dla starszaka, a dla młodszego przy mlecznych kupkach się też chyba raczej nie sprawdzi na samym początku). Raczej tego zestawiku nie dam rady podzielić na dwójkę, prawda? Zwłaszcza, że wszystko będzie na początek za duże. Myślę o otulaczach polarkowych w mniejszych rozmiarach i pewnie jakieś mniejsze PULowe by się przydały, zapewne kilka formowanek? Oj coś czuję, że becikowe się szybko rozejdzie
Cóż, rozpisałam się nieco, wybaczcie, ale potrzebowałam się trochę wygadać po tym tygodniu zmagań