Przykre to bardzo.........
SKLEP INTERNETOWY - www.babyetta.pl ~~~
Zuzanna i Franciszek
W Życiu Piękne Są Tylko Chwile, Dlatego Czasem Warto Żyć.
Widze, ze Ala juz napisala (dzieki!).
Przykre, ze ludzie nie dali sobie pomoc. Wlasciwie to szkoda dla tej dziewczyny. Mysle, ze mozna miec obawy, ze powrot na dzialki to kolejne ciaze, moze alkohol i pewnie koniec szans na normalne zycie, z praca, domem, dzieckiem itd. Ale trudno, na sile pomoc sie nie da.
Dla maluszka trafienie do adpcji to pewnie w gruncie rzeczy najlepsze, co moglo mu sie przytrafic. Ma duze szanse na cieply, kochajacy dom, odpowiedzialnych rodzicow, ktorzy beda go madrze wychowywac i zadbaja i o jego rozwoj i o ew. lekarzy, szkoly itd. I dziecko nie bedzie mialo takiej traumy, jak a by mialo, gdyby bylo kiedys wyciagane od rodzicow przez kuratora. A zdrowy noworodek rodzine znajdzie szybko, na takie dzieci cale kolejki czekaja.
Przepraszam, ze to w sumie przeze mnie ponioslyscie koszty przesylki. Ja w sumie tez nie wiem, co sie stalo z rzeczami, ktore przekazalam (a szkoda, dzisiaj dostalam pytanie od mojej niegdysiejszej krawcowej, ktora spodziewa sie czwartego dziecka i prosi o ubranka itd.), ale w sumie nie to jest najwazniejsze...Dzieki temu, ze sporo ludzi wspomoglo te pare, maluch urodzil sie w szpitalu, a nie gdzies w krzakach. I dziewczyna poszla do lekarza, gdzie okazalo sie, ze ciaza jest bardziej zaawansowana, wiec nie zaczelo sie z zaskoczenia, w srodku nocy, na pustkowiu. Mysle, ze to naprawde moglo tylko pomoc temu malemu, w koncu urodzil sie zdrowy i silny.
Lulu 20.08.2006
Viti 26.01.2008
Tak mnie wlasnie trafilo.... moja znajoma adoptowala niedawno miesiecznego chlopca... moze to on... male szanse, ale jesli tak, to trafil bardzo dobrze
Zamieszczone przez Jasnie Pani <img src=\"{SMILIES_PATH}/icon_smile.gif\" alt=\":)\" title=\"Smile\" />
Nie wiem i nie chcialabym probowac sprawdzac. Mam nadzieje, ze Jas (Monika mowila o Jasiu, wiec przyzwyczailam sie go tak nazywac, chociaz moze ma juz inne imie) tez dobrze trafi(l). Znam kilka rodzin adopcyjnych i to sa wspaniali ludzie. Oczywiscie, ze moze sie zawsze cos zdarzyc, ale chocby wspomagajac sie statystyka (i prostym rozeznaniem sytuacji, bo poznalam rodzicow Jasia osobiscie), mysle, ze na pewno bedzie mial lepiej w rodzinie adopcyjnej.
Takze smutno oczywiscie, ze tym ludziom nie udalo sie pomoc, ale dla malucha to pewnie laskawy los.
Lulu 20.08.2006
Viti 26.01.2008
jasne ze lepiej dla maluszka...bezsprzecznie. teraz ma szansę.
ale niezmiernie mnie smucą takie zdarzenia... was zapewne podobnie.
kiedy byłam z Franutkiem w szpitalu, dziewczyna, która urodziła 5 minut przede mną musiała opuścić szpital. dowiedziałam się od położnej ze odebrano jej dziecko. bo miała już wcześniej problemy ze skupieniem się na opiece nad starszymi dzieciakami. co 3 godziny przychodziła karmić malucha. akurat do pokoju przylegającego do mojego przez szybe (tak jest u nas na połozniczym). widziałam nie raz jak patrzyła na to dziecko długo po tym jak już się najadło. nie wyobrażam sobie co czuła. ale to był jej wybór przecież - tak naprawdę. wybrała siebie i swoje potrzeby zamiast potrzeb swoich dzieci. smutne, bo co te dzieci zawiniły?
oj rozkleiłam się. ehh niech te hormony ciążowe juz sobie idą jeśli jeszcze zostały![]()
:/
acz dobra wieść jest taka, źe wyjście z tego forum się jednak znalazło. r.i.p.
Wiecie co, to jednak dość pocieszające, że
1) nie usunęła ciąży
2) nie porzuciła noworodka w krzakach
3) oddała normalnie do adopcji, więc chłopiec szybko znajdzie kochających rodziców, czego mu życzę z całego serca
Smutne jest to że rodzice wrócili na działki, czyli nie skorzystali z szansy wyjścia na prostą...
cieszę się, ze są już albo dopiero się znajdą rodzice, którzy z czekali na dziecko i z wielką radością i miłością przyjmą małego do siebie
Adopcja to wg mnie najlepsze co mogło go spotkać.
Zastanawiam sie tylko czy można przedłożyć milość do mężczyzny nad miłość do dziecka![]()
można dziecka w ogóle nie kochać...
Asinus asino pulcherrimus
Mysle, ze to bardziej skomplikowane niz sie wydaje.
Przykladamy z natury rzeczy wlasna miarke.
A to patologia, od zycia plodowego, alkohol, melina, mama w dziwnych zwiazkach, przemoc roznego rodzaju, zaniedbania, brak perspektyw, byc moze lekkie opoznienie (a moze tylko skutek zaniedban, tego nie wiem). W takich srodowiskach oddawanie dzieci (zeby do adopcji chociaz!) na garnuszek panstwa to chyba nic nadzwyczajnego. I pewnie skrzywiona psychika, emocje, zranienia, zle wzorce. Do kompletu dochodzi facet starszy, dominujacy, podporzadkowanie mu. PRzykre to wszystko, ale w sumie cieszyc sie, ze dziecko ma szanse wyrastac w normalnych warunkach, gdzie jego charakter i wartosci beda sie ksztaltowaly normalnie, a rodzice beda o niego dbac. A dziewczyny nie ma co oceniac, to moze byc zupelnie inny tok myslenia czy niemyslenia/niezdawania sobie sprawy/ nieumiejetnosci odczuwania, braku sily, charakteru itd. Szkoda, ze to juz pewnie oznacza dalsze oddawanie dzieci, wejscie w trwala bezdomnosc, pewnie alkohol. No ale na to nic nie poradzimy, nie da sie pomoc komus wbrew jego woli.
Lulu 20.08.2006
Viti 26.01.2008
szkoda ludzi, ale wbrew komuś nie da się mu pomóc.
Asinus asino pulcherrimus