no to po wizycie. mam troche chaos w glowie, ale ogolnie jest tak: na razie zostajemy w aparacie, bo bez zdjecia usg ortopeda nie mogl zobaczyc szczegolow. w badaniu recznym nie doszukal sie jakichs zwichniec stawu czy czegos takiego, wiec dobrze to rokuje (ze aparat zdejmiemy). zalecil zdejmowanie rozwórki jak najczesciej!!!!! i kaldzenie na brzuchu na zabke. za 3 tyg kontrola plus usg. wtedy zapadnie decyzja czy zostawiamy aparat czy wywalamy.
i okazalo sie,z e wszystko robimy zle : nosimy, zakladamy body, karmimy, i ZAPINAMY APARAT!!! babsko z przychodni nastawilo nam szelki zbyt ciasno, przez co w chorej nozce zrobilo sie juz niedokrwienie . nie bede tego komentowac, bo mnie moderator wywali za łacine.

jestem wymieta jak stara szmata do podlogi, ale jakis taki optymizm sie wlal w moje serce.

chusta na razie ma isc w odstawke. lekraz twierdzi, ze zbyt wasko sa tam rozstawione nozki. kazal nam tuske nosic w takiej pozycji: jej nozki opasuja mnie w pasie, moje rece pod jej plecy i glowke. przeciez takie "rozwarcie" spokojnie da sie zrobic w kieszonce. nie sadzicie?