To może prowokacyjny tytuł, ale już tłumaczę. Moja niby "bezpieluchowa" od... już 9 miesięcy. Ale gdzie te czasy, kiedy w wieku pół roku sygnalizowała każde siusiu. Mamy gatki wełniane i jakąś wkładkę, czyli de facto pieluchę. Zmienianą po każdym siknięciu, poza tym panna jest wysadzana. Raz jest lepiej, raz gorzej (tzn jak gorzej, to nie chce siadać na nocnik, normalka). Ale w czym problem: jak patrzę wieczorem na pranie (nawet w tym lepszym czasie), to bilans następującyrzeciętnie 10 wkładek sikniętych, w międzyczasie 2 kupy i ok 5 razy siusiu w nocniku. To na pewno nie jest źle, ale rewelacyjnie też nie. JAk mają wasze? Też tyle razy siusiają? I też moczą pieluszki? Wiem, że niektóre sygnalizują, moja rzadko. No i pewnie mogłabym wysadzać częściej, ale nie mam kiedy. Dla informacji: ma 13 miesięcy, dostaje pierś 3 razy dziennie, poza tym pije ze zwykłego kubka ilości przeciętne.
Napiszcie coś, niech wiem, że nie jestem sama![]()