Kusi mnie żeby zamotać 2x, pojechać do CH autem, wsadzić dziecko w chustę i iść na szoping (młodej się zimowa czapeczka za mała robi, w lodówce wiatr a mąż w delegacji do niedzielnego wieczoru), ale cholipa, normalnie się boję że nie dam rady jej dobrze włożyć i zamotać bez lustra i w obcym otoczeniu