Pokaż wyniki od 1 do 20 z 440

Wątek: kuracja lanolinowa raz jeszcze

Widok wątkowy

  1. #11
    Chustoholiczka Awatar rzufik
    Dołączył
    Mar 2008
    Miejscowość
    StW
    Posty
    4,873

    Domyślnie

    mozesz kupic w aptece, ale czasem trzeba receptę (ja mam niedaleko jakąs dziwną aptekę bo tam czasem antybiotyki bez problemu bez recepty mozna kupic... hmm) chyba ze się ma tam znajomą aptekarkę
    jesli trzba na recepte, mozesz zapytac pediatry, albo moze ginekologa nawet, jak juz i tak chodzisz
    ona kosztuje kilka zł dosłownie

    jeśli nie pójdzie tą drogą to sprawdź w ekobaby albo w pieluszkarni albo w inszym jeszcze sklepie pieluchowym. one tam mają "kurację lanolinową"
    która składa się z lanoliny, 30% około - szarego mydła (o tym dalej) i jakichś srodków anionowo chynnych (chyba)
    jest droższa, ale z zabawy całej zostaje Ci tylko podążanie za sposobem użycia z opakowania


    zaraz dopiszę, najpeirw sobie tyle poczytaj i sie określ czy masz mozliwsoc nabycia czystej lanoliny


    dopisuję szczegóły:

    ile potrzebujesz?
    to zależy. jesli bedziesz uzywać wielorazówek a przy tym wełnianych otulaczy, to ja wiem? ja uzywam tylko welnianych i mam ich sztuk 3 i jakies hmmm 9 meisiecy temu? kupiłam 100g lanoliny czystej i mam jej ponad połowe jeszcze więc jest wydajna.
    taka "kuracja lanolinowa" gotowa (miałam urlich natuerlich) mi schodziła dość szybko (nie wiem ile jej w tym opakowaniu jest)

    spokojnie 50g na początek starczy


    lanolina czysta (ta apteczna) wygląda jak żółtybrązowy wosk. ma taka konsystencję. jest bardzo gęsta.
    uzywa sie jej tak :
    pierzesz otulacze/kocyk wełniany (mozna w płynei do wełny, mozna tez samym szarym mydłem np "biały jeleń" w letniej wodzie ,ręcznie wiadomo - jak wełnę), dokładnie płuczesz
    gotujesz wodę w czajniku
    łyżke (na 3-4 otulacze, na taki kocyk to z pół łyżeczki?/łyżeczkę?) lanoliny wrzucasz do miednicy
    scierasz na tarce/skrobiesz nozem/nożyczkami troche szarego mydła (w firmowej kuracji jest 1/3 objetosci) -bez mydła lanolina sie nie rozpusci i zostawi piekne żółte tłuste łapiące brud po wyschnięciu plamy które naprawdę ciężko doprac (tak załatwiłam sobie wollwikkella :/)
    zalewasz to-to wrzątkiem.
    nie za duzo tego wrzątku, tak zeby sie wszystko dało rozpuscic. mieszasz az powstanie żółtomleczny płyn (wtedy wyglada jak firmowa kuracja już )
    dolewasz chłodnej wody, tyle zeby dało sie przykryć to co masz do zalanolinowania. musisz uzyskac temperaturę w której wełna Ci sie nie sfilcuje (leciuteńko moze sie sfilcowac, byleby dalej otulacz na dziecię pasował.) taka letnia ma być ta kapiel

    wrzucasz mokre otulacze/kocyk (lub razem )
    moczysz co najmneij kilka godzin. najlepiejn zostaw na noc
    rano płuczesz w wodzie coraz cieplejszej. czyli zaczynasz od zimnej a potem po kawałku dolewasz cieplejszej zeby była taka cieplejsza niz letnia (wtedy pozostałosci tłuszczu zmydła i lanoliny sie wypłuczą) no i wiadomo, stopniowo bo jak wełna szoku dostanie to sie sfilcuje.
    potem kłądziesz wymoczki odcisniete lekko (nie wyrzymaj wełny) na ręczniku na podłodze i robisz burito czyli zawijasz w ten recznik.
    potem sobie pochodź chwile po tym burito i voila, jak nie cieknie to mozna wieszac (nie na kaloryferze, wiadomo )najlepiej rozłożyć płąsko na suszarce
    i chyba tela.

    wiem ze to gdzies juz opisane, np. na blogu eee formichiere? chyba. no i w wątku o praniu pieluch tez.
    ale ja lubie pisac co wiem hehehehe
    Ostatnio edytowane przez rzufik ; 26-01-2011 o 22:41
    :/
    acz dobra wieść jest taka, źe wyjście z tego forum się jednak znalazło. r.i.p.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •