Całym sercem polecam kangurka. Tak, uważam, że najładniej "zbiera" dziecko "do kupy", brzydko mówiąc.
Jestem zdania, że 2x jednak później. A mimo to, gdy moja noszona od 6. doby córka w wieku 3 miesięcy przechodziła bunt chustowy, intensywny, musiałam ją pakować w 2x własnie. Bo i w kangurku, i w kieszonce panel szedł jej poziomo po plecach i doprowadzał do szału. A w 2x jeszcze jako tako szło.

I wiem, jak wolałabym nosić, a jednak życie to zweryfikowało. Ani minutę nie plułam sobie w brodę. Mam trójkę dzieci i miałam wybór - funkcjonuję, robię zakupy, odbieram starszaki, albo zasuwam z małą na rękach wszędzie (wózek odpadał, nienawidziła). Nosiłam w 2x i w bondolino na zmianę. To mnie tylko upewniło, że to nie były opcje w naszym przypadku porównywalne z kangurkiem czy nawet kieszonką. Ale musiały być w ruchu, bo inaczej się nie dało.

Wiem, że to żadna wytyczna, jednak Zoja bardzo ładnie rozwija się ruchowo, zadziwiając matki na placach zabaw - w wieku 14 miesięcy radziła sobie na podwórku tak, jak dwulatki. Nie jest więc połamana, żyje, ma się świetnie.
Nie mam wyrzutów sumienia, choć wiem, że wolałam robić inaczej.