Ja lecialam z Mlodym do Polski sama jak mial 10 miesiecy i mielismy ze soba ergo. Zdecydowanie latwiej wlozyc/wyjac dziecko niz motac pare razy w szmate, czasem nawet tylko na chwilke. No tylko ze u nas do samolotu byl jeszcze pociag z jedna przesiadka. U nas nie bylo problemu na lotnisku, ale wspaniali celnicy na Okeciu kazali mi dzieciaka wyjmowac przy bramkach, myslalam, ze sie wsciekne