otóż: chustujemy od urodzenia w paru różnych chustach. ostatnio na tapecie są konopie. mamy tez rzadko używaną kółkową (ja tam wolę sie zamotać) i mt samoróbkę używaną często. Antenka uszyje niedługo swojego pięknego mietka. A my w czerwcu w góry wysokie ruszamy. mąż zapodał temat - a może nosidło kupimy (hhhmm...jakby się w chuście nie dało- no wiec udalo mi sie go przekonać, że jestem na tyle zindoktrynowana, ż eo żadnym wisiadle nie ma mowy. WIęc ewentualnie - ergo, calyx, ijna manduca czy coś. ale ja sie osobiście zastanawiam czy jest potrzeba, cz szmata i mt nie wystarczą? Z drugiej strony - mąz nie nosi w chustach, wiec może w nosidle by nosił???? miśka ma 9 miesięcy, dużo nie waży,w porywach wiatru do 8,5 kg. w czerwcu będzie 14 miesięcy. czekam na porady



- no wiec udalo mi sie go przekonać, że jestem na tyle zindoktrynowana, ż eo żadnym wisiadle nie ma mowy. WIęc ewentualnie - ergo, calyx, ijna manduca czy coś. ale ja sie osobiście zastanawiam czy jest potrzeba, cz szmata i mt nie wystarczą? Z drugiej strony - mąz nie nosi w chustach, wiec może w nosidle by nosił???? miśka ma 9 miesięcy, dużo nie waży,w porywach wiatru do 8,5 kg. w czerwcu będzie 14 miesięcy. czekam na porady
Odpowiedz z cytatem
