Nie mam zamiaru przbijać dirk5 z jej wątkiem pożegnalnym, ale też muszę się wypłakać
To nie tak, że ja nie zamotam córki, bo się motamy, zawiązuje ją często, jest spokojna i przyjmuje to prawie zawsze na luzie... tylko jakoś ostatnio coraz mniej w niej zgody, częściej mówi "nie" jak widzi, że chcę ją zamotać.
A mi już serce ściska...
Nawet jak się fajnie zamotamy to po góra 15 minutach jest wiercenie, kręcenie i pokazywanie, że chce na ziemię: do lali, do piaskownicy, do klocków, do innych dzieci... wiec ją wypuszczam.
Dziś to już w ogóle mnie załamała - czekałam cały dzień by po kąpieli na usypianie ją włożyć do chusty - bardzo dziś potrzebowałam ją wytulić. Nie jest to u nas norma, sporadycznie ją nosiłam wieczorami. A dziś tak czekałam na tę chwilę a ona kategorycznie nie chciała być w chuście, nie chciała się przytulić, wtulić i zasnąć na mnie...
Gdy ją odłożyłam do łóżeczka zasnęła w minutkę.
Wiem, że jeszcze jest nadzieja, ale to już nie to samo
Będę niecierpliwie czekać na wnuki.
Choć mam też pomysł by się wynajmować jako niania do noszeniataki wolontariat
![]()