Ja wczoraj odebrałam swoją nowiutką Oliwin. Rzeczywiście chusta jest cieńsza od mojej nati, co mnie bardzo uradowało (bo się w niej Mała grzała trochę) Na razie "Żabka" jest jeszcze trochę sztywnawa i trudno mi ją dobrze dociągnąć, ale mam nadzieję, że się wyrobi po kilku razach Udało mi się zamotać kieszonkę z 3,6 (co jest nie lada wyczynem dla takiego chustowego laika jak ja). Teraz walczymy z wiązaniami na biodrze i kangurkiem.