Cały czas sie nad tym zastanawiam , dlaczego tak niewiele osób nosi swoje dzieci. Pracuje w Warszawie , a mieszkam pod i zeby dojechac musze sie przebić przez 3/4 Warszawy. Przez póltora roku widziała jedna mame w Tuli. Nie liczac chustomam z forum naszego, ,którymi sie umawiam w róznych celach. parenascie osób na festynie dzieciowym na jesieni i jedną też stąd w zoo. W ogóle jest nas strasznie mało, a wózków taszczonych , pchanych i wyjących w nich dzieci( jak dziś w tramwaju) całe mnóstwo. Brakuje nam reklamy , czy o co tu chodzi jak myślicie???





Odpowiedz z cytatem

Ja w ciągu ostatniego miesiąca widziałam 2 mamy, które nosiły maluszki w chuście tuż przed moim domem 






" Albo też zaczepki w stylu "O jaki biedny maluszek, nic tam nie widzi, musi się cały czas na mamę patrzeć!" Zazwyczaj tłumaczę, że to dobre dla dziecka, wygodne, że naturalna pozycja, bliskość itd. I że naprawdę widzi o wiele więcej niż gdyby jechał w wózku!


), nie ma kiedy bo mała wciąż marudzi 

Morgulina 13. 06. 2011