I tu w pełni Cię popieram.
W całej reszcie, w całej rozciągłości wątek też-,,,
Wychodzenie z Młodym pod kurtką, które kończyło się sromotnym powrotem po paru minutach, bo Młody tak wył próbując wyleźć, że istniało spore prawdopodobieństwo reakcji jakiegoś oburzonego przechodnia w postaci oskarżenia mnie o znęcanie się nad dzieckiem... Horror...
Motanie Młodego na plecach, poprzedzone odziewaniem Wyjca w znienawidzony kombinezon, następnie pospiesznym odziewaniu się, nim zmęczony, spotniały Wyjec wyrżnie w tym nieporęcznym stroju w coś wystarczająco twardego, by znów mieć powód do wycia... Horror...
Wrzucanie tegoż zniecierpliwionego i zmęczonego już wyjca na plecy, dociągnie pospieszne i byle jakie, coby wyjec nie zgrzał się tak, jak ja już zgrzana jestem... Horror...
Dalej nie mam siły pisać, ani spacerować... Już jestem wykończona...
Efekt? Onbuhimo. Prościej nieco, szybciej sporo... Ale i tak mam dość...
Zimo, do jasnej, pieprzonej cholery- wynocha...





.
,,,


Odpowiedz z cytatem