Nie będę pisać wiele, bo przypuszczam, że ktoś może jeszcze nie czytał cyklu Małgorzaty Kalicińskiej, a chciałby się dobrać do tej jakże przyjemnej lektury. Dość, że w trzeciej najnowszej części pojawia się chusta, żadne tam markowe cudo, po prostu szmata dająca bliskość. Jak mi się miło zrobiło, że wreszcie coś się rusza i nawet literatura współczesna pęd ku bliskości zauważa i promuje. Może będzie mniej wytrzeszczających na ulicy gały na widok matki z dzieciem w chuście.





Odpowiedz z cytatem

Wrocil z tomiszczem Dom nad rozlewiskiem mowiac ze to na tydzien chyba starczy - heh hehe przez 3 dni spalam i czytalam na okragło a potem zazyczylam sobie kolejną "taką samą" bo byłam urzeczona. Klimat tej ksiazki (pasja pal licho warsztat i niskie czy wysokie loty - takiego pisania tez potrzeba !!!) pozostał we mnie na długo. Oczywiscie na ciag dalszy musialam poczekac i nie podobal mi sie juz tak bardzo ale pod chionkę zamowilam 3 czesc - znow jestem w ciazy wiec moze odnajde tamta radosc czytania...


