Kocham nosić, kocham karmić piersią i kocham komunikować się moją córką, dlatego zaczęłam stosować EC (ilość złapanych kupek czy siuśków nie ma dla mnie wielkiego znaczenia), ale nie przyszłoby mi do głowy, że to jest jedyna i słuszna droga wychowywania dziecka, i że bez tego wszystkiego jest źle. Jest tyle innych rzeczy znacznie bardziej istotnych dla rozwoju dziecka. Podkreślam raz jeszcze, że moim zdaniem nie robimy nic specjalnego i nadzwyczajnego, a jedynie wychowujemy dzieci w sposób, który uważamy za najwłaściwszy, który nam pasuje, który nas uszczęśliwia. Ale nie oznacza to, że ten sposób będzie służył innym. Przecież nawet nie wszystkie dzieci lubią być noszone, o załatwianiu swoich potrzeb na nocnik nie wspomnę.

A gwiazdy to też ludzie, tak samo jak ich dzieci, ze swoimi indywidualnymi preferencjami i tempem rozwoju, które są wystarczająco obciążone "genetycznie". A jeśli dobrze zrozumiałam ton Twojej wypowiedzi La Loba, to Twoim zdaniem, powinno im się jeszcze narzucić obowiązek promowania wizerunku szczęśliwego, odpieluchowanego chuściocha? Czy rzeczywiście uważasz, że to posłużyłoby tym dzieciom?

Chusty, karmienie piersią czy EC powinno dawać obopólną radość i w żadnym, żadnym wypadku nie powinno się kojarzyć z poświeceniem, obowiązkiem, czy - najgorszy wariant - presją.

Na Twoje pytanie do mnie, ze względu na prośbę moderatorek, odpowiedziałam prywatnie.