pasyjko,
cały myk polega na tym, że się penie maksymalnie pochylasz, żeby młoda nie zjechała. po kilku wiązaniach dzieci jednak przyklejaja się do pleców jak małpki. przecież wcale nie chcą spaść. wystarczy, że się w miarę wyprostujesz i będziesz trzymała go góry głowę.
jak chcesz się asekurować to po wrzuceniu małej na plecy możesz lekko oprzeć się z nią o ścianę
uwaga: nie spłaszczyć dziecka