W chuście jeszcze się nie przewróciłam, natomiast w zeszłym roku nie mogłam sobie poradzić z moim ówczesnym wózkiem. Miał dosłownie łyse opony (takie fabryczne, zupełnie nie przystosowane na polskie drogi) i fruwałam za nim, żeby jakoś go ujarzmić. Wyglądało to z boku komicznie, ale mi wcale wesoło nie było.
Z wózkiem też o mało nie spadałam ze schodów (na szczęście znosiłam sam wózek bez dziecka).

Z chustą (tfu, tfu..) jeszcze nic takiego mi się nie przytrafiło.

Tak czy inaczej trzeba mieć na pewno bezpieczne buty, z jakąś nieślizgającą się podeszwą.