Jak u śpiącego główka leci, poluzowuję wiązanie, żeby dziecko zeszło trochę niżej i czołem utknęło mi się w kark. Mój jeszcze lubi wyciągnąć jedną rękę i wygiąć się w bok, dlatego wolę, żeby nie spał u mnie na plecach i jak jest możliwość, odkładam.
Jak u śpiącego główka leci, poluzowuję wiązanie, żeby dziecko zeszło trochę niżej i czołem utknęło mi się w kark. Mój jeszcze lubi wyciągnąć jedną rękę i wygiąć się w bok, dlatego wolę, żeby nie spał u mnie na plecach i jak jest możliwość, odkładam.