Sytuację mam taką:
Lauronek przez moją taką kiepsko zdrową ciążę niestety został odchustowany
Niedługo się Junior pojawi na świecie - on wiadomo, chusta, aż sobie do Mietka nie dorośnie, ale mam kłopot z pannicą. MT był używany bardzo sporadycznie i zauważyłam, że mi pomalutku panna wyrasta. A może będzie chciała być znów noszona? Teraz lubi tuptać plus wózek. Ale jednak wyprawa rodzinna, zwłaszcza jakiś las - ja młodsze poniosę, mąż starsze, jak sie zmęczy. Ona nadal lubi być noszona, jak ją kilka razy zamotałam, to piszczała z radości i nie widze powodu, żeby odmawiać.
Tylko w czym ją nosić?
Ogólnie marzyła mi się manduca, że można i ją wrzucić i Młodego (jak podrośnie), ale pewnie będziemy nosić i ja i mąż, więc boję się, że regulowanie nas dobije. Więc może hybryda jakaś?
Czy dla starszego dziecka lepiej nosidło niż MT? A może jednak MT, ale jakoś bardziej wypełnione pasy, żeby ramiona nie bolały za bardzo?
W sumie Lauron to waga lekka, od niedawana ma 9 kgAle jest za to długa i ma długie nogi. Więc wydaje mi się, że lepiej coś uszytego. Ale też dochodzi jeszcze jedna kwestia, wolałabym już coś jednego i do końca, bo jednak finanse nie są jakieś niewyczerpane :/ Jaki musiałabym wiec mieć rozmiar? Znów manduca wydaje się rozwiązaniem.
Ale sama nie wiem, ratunku! A moze jakas chusta?Choc T. na plecach nie bardzo za chusta, ja malo trenowalam wiec tez nie wiem jak bedzie.