Zazwyczaj wzbudzam sensację, nawet w Warszawie i to nie na jakims zakuprzu Nie ukrywam, że czasem mnie to denerwuje... Bo ciągle ktoś coś...

Spotykam różne reakcje, zazwyczaj pozytywne. Np. kiedyś starszy pan zatrzymał się, wlepił w nas wzrok i powiedział z zachwytem: pięęękneeee, ależ przepięęękną rzecz widzę

Ludzie mnie mijają i słyszę często: o matko!!! widziałaś??? Jaki słooodkiiii...
Maciuś ma kombinezon do chusty, ciemnobrązowy, trochę włochaty z uszami. I często słyszę: O matko, myślałam, że to piesek
A kiedyś szłam ulicą, jakaś kobieta zatrzymała się naprzeciwko mnie z rozdziawioną buzią, minęłam ją, a ona z autentyczną ulgą: o matko, myślałam, że pani prawdziwego niedź wiedzia niesie

Słyszałam też:
O, tobołeczek!
Patrz, ma dziecko za pazuchą
O jak mu dooobrze przy mamuni

Zimą, kiedy używałam polarowej narzuty ludzie mówili: ale fajne to nosidełko, takie ciepłe, z polaru widze a wygodne?
A jemu wygodnie? A czy mu ciepło?

Oczywiście w malym miescie, z którego pochodzę wzbudzam nie mniejszą
Ale też zazwyczaj reakcje są pozytywne: fajnie nosisz, pewnie mu ciepło i dobrze

Ale usłyszałam też, że nigdy się od niego nie odczepię jak będę tak nosić, a jedna sąsiadka zapytała mojej rodziny dyskretnie czy my nie mamy na wózek...