Ja się dziś motałam w pociągu. Miałam wózek, ale Mała zmęczona była po całodziennej wyprawie, a ja miałam w perspektywie pół kilometra po śniegu po ciemku. Postanowiłam więc wyciągnąć tajną broń.

Szybko skleciłam 2X małą myk do płachty i pod kurtkę. Parę osób przyglądało się ciekawie, ale zgorszenia w oczach nie zarejestrowałam. Komentarzy też nie.