Gdziekolwiek się z Zosią pojawimy wzbudzamy zdziwienie i jakoś nie doszukuję się ani zachwytu ani zgorszenia, w każym razie mają ludzie na co popatrzeć. Raz wracajam ze spaceru z naprzeciwka idzie jakaś pani, tak na oko 60+ Uśmiech od ucha do ucha, gdy już do nas doczłapała to zachwycona pyta czy może sobie popatrzeć bo tylko w telewizji widziała i tak chciała na żywoPo czym nastąpil szereg informacji z jej strony, że to takie wygodne, ręce wolne i że małej to musi być tak bardzo dobrze bo sobie tak słodko śpi. Bardzo to miłe było.
Wczoraj wpakowałam Sofi do chusty i obierałam jeżynę w ogrodzie, podchodzi bardzo miły pan i z daleka woła
- Paniczko ni mocie jakigo złomu do wywieźynio!!??
- Nie mamay, bracia w zwszłym tygodniu wywieźli.
- Jezyna a co to tam pani mo...??
- Dziecątko.
- Jezusie w Afryce też tak mają
Jego twarz, promieniała takim zdziwiniem i radością z faktu, że zobaczył nas (takie dziwadło rodem z Afryki), do teraz mam go przed oczami.




Odpowiedz z cytatem




),że fajnie bo blisko i dużo zdrowiej niż w tych wszystkich nosidłach,jak nóżki "bambylają" 

