W zeszły weekend poszłam sobie na uczelnię pozałatwiać sprawy i zaatakowała mnie jakaś studentka zaoczna:
" jeeeee!!!!! patrz Maryśka to żyje!!!!! a ja myślałam, że to tak sobie tylko zawiązane! Mogę trochę pomacać??"
Generalnie nie wiedziałam jak się zachować, bo nim się obejrzałam dziołcha mi corę po buzi macała