Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia, jaką ogromą siłę sprawczą mają chusty... (bo przecież to nie tylko mój urok osobisty tak działa): kasjerki obsługują bez kolejki, kolejkowicze puszczają przodem, samochody się zatrzymują niemal z piskiem opon... Ech, żeby tak było i bez chust, świat byłby lepszy...
Przez dwie aktywne (nie przeleżane!) ciąże nie spotkało mnie tyle uprzejmości, co teraz w ciągu kilku dni, gdy noszę się wszędzie z małą
Historyjka sprzed chwili dosłownie:
Wracałam z lasu z małą w kieszonce, musiałam przejść przez b.ruchliwą ulicę. Z jednej strony jechała ciężarówka, a za nią sznur samochodów i z drugiej to samo. Postanowiłam się nie pchać, bo takie giganty pewnie by nie wyhamowały... A one co? Jeden się zatrzymał, drugi się zatrzymał, a metis z dziecinką w chuście przeszła dumnie przez przejście, pozdrawiając kierowców z ciężarówek z lewa i z prawa...![]()