No kurka, przy jednym dziecku to było spoko. A teraz , to jeden pod kurtką, drugi w wózku i wszyscy na mnie patrzą jak na jakąś patologię i biedaczkę. MASAKRA. Dziś wku...ił mnie sąsiad, którego znam tylko z widzenia. - A to pani się dalej tak męczy?! - ze zdziwieniem, jakbym była nienormalna.
Na ulicy stare babiszony - a wygodnie tak? Dziecku tak, a mamie nie. - same sobie odpowiadają
W tramwaju wszyscy próbują mi zrobić miejsce, a ja 100 razy muszę mówić NIE DZIĘKUJĘ, jade tylko 1 przystanek, ale do nich to nie dociera, bo ja taka umęczona jestem przecież i mnie przekonują wszyscy, żebym jednak usiadła.
Raz tylko 1 pani się bardzo uśmiechała i mówiła, że ona też tak swoje dziecko nosiła, i że zazdrości że mogę sobie ponosić, bo to takie miłe jest - i to była super rekakcja
No i bombowe było, jak pani w tramwaju pytała, że pewnie nie mam z kim dzieci zostawić, że z nimi jeżdżę (ja podjeżdżałam 3 przystanki do placu zabaw) i nie wiedziałam o co jej chodzi, bo przecież na spacer do parku jechaliśmy to po co bym miała dzieci zostawiać gdzieś. Dopiero później do mnie dotarło, że ona nie wzięła pod uwagę, że szliśmy na spacer, bo była już zimna jesień.