I my po testowaniu - dziękuję za taką możliwość

Po kolei - wykonanie w porządku, nie jestem specjalnie czepialska, więc większych wad nie zauważyłam Metka faktycznie mogłaby być inna. Woreczek mi się podoba, tylko spokojnie mógłby być dwa razy mniejszy. Wzór ok, kolorystyka nie moja, ale to rzecz gustu. Materiał fajnie pracuje, naciąga się w jedną stronę. Jest bardzo cieniutki, pierwsza myśl - to nie ma szans utrzymać dziecka.

Wiązanie... Hm, tu mam problem - ale to chyba problem mój, a nie wrappy :-] Nijak nie potrafiłam zawiązać Młodej tak, żeby było dobrze (wiązałam na plecach, klasycznie, bez węzłów). Próbowałam trzy razy, za każdym razem nie umiałam odpowiednio dociągnąć. Młoda się jakoś trzymała, ale pupa była strasznie zapadnięta, kolanka i łydki szły wysoko. Najgorsze jednak było to, że niemal natychmiast zaczynały mnie oleć plecy w środkowej części, gdzie nie bolą nigdy... Ewidentnie coś robiłam nie tak. Tak że o dłuższym noszeniu się nie wypowiem, bo po prostu nie byłam w stanie dłużej wytrzymać niemniej jednak - wydaje mi się, że gdybym wytrzymała dłużej to, mimo kiepskiego wiązania, Młoda nie opadłaby jakoś dramatycznie.

Ogólne wrażenie - wygląda mi to na fajny patent, ale nie wiem czy dla mnie. Może gdyby ktoś nauczył jak dobrze zawiązać... Nie wiem. No i główna refleksja - to działa! Tzn. sprawdziłam że faktycznie da się nosić w taki sposób, bez ramion, i dziecko nie spada natychmiast...

Fotki jakieś mam, ale beznadziejne (lustrowe) - jeśli uda mi się je zrzucić z aparatu, wkleję, żebyście zobaczyły jak rozpaczliwie to u nas wylądało