Pytanie głównie kieruję do mam, które nie miały w ogóle wózka.
Dziewczyny jak u Was wyglądają spacery. Oczywiście nosicie w chuście lub nosidle, tylko ile razy dziennie, jak długo i co jak maluch ma bunt chustowy?
Moja kruszyna ma teraz 4 miesiące. W ogóle nie mamy wózka, który pewnie i tak by się nie sprawdził, ponieważ córcia nie znosi leżeć. Nosiliśmy w chuście, w której momentalnie zasypiała i potrafiła przespać w niej nawet 3 godziny. Niestety ostatnio się trochę zmieniło. Po pierwsze wpadła w system 4-5 dziennych drzemek trwających 30 minut. Po drugie nie chce do chustyOdpycha się rączkami i płacze jak się ją wsadza do chusty. I tu właśnie pojawia się kłopot ze spacerami. Mała nie chce do chusty więc jak mam wyjść na spacer? Ponadto jak by się w końcu udało (jak się zaprę, to ją wsadzę i ululam w chuście, ale czasami muszę się gibać ok 10 minut zanim zaśnie), to mogłabym pójść tylko na 30 minut, bo jak nie śpi to zaczyna płakać - chyba się jej nudzi - więc chusta ewentualnie wchodzi w grę tuż przed jej drzemką - wtedy mogłabym ją włożyć i ululać ale niestety nie dociągnę chusty bo nie mam serca słuchać histerycznego płaczu.
Napiszcie proszę jak u Was to wygląda. Czy miałyście takie problemy? Jak sobie z nimi poradzić? Kiedy dzieciaczki siedzą sobie spokojnie w chuście na spacerach i obserwują świat bez płaczu i bez snu?