Cytat Zamieszczone przez Alassea Zobacz posta
Moja dzisiejsza z mężem rozmowa:
- Policzmy... ile ty masz chust?...Cztery. A ile ja mam gitar?... Też cztery. Ale jedna kupiona jeszcze za kawalerskich czasów, więc się nie liczy.. Zostają trzy. Jakbyś miała taką chustę kupioną przed ślubem to też by się nie liczyła. Czyli co kupujemy następne? GITARĘ.
Ale zaraz potem.. chustę

Jak to jest, że kiedy uda mi się sprzedać chustę (nawet jeśli tylko leżała i się kurzyła), to mam nieodpartą potrzebę kupna następnej? To trochę tak, jakby sprzedaż wiązała się z taką stratą, że trzeba to nadrobić....
Ja po sprzedaży ostatniej chusty obiecywałam sobie, że spłacę swoje długi (). I co...? Jeszcze dołożyłam, żeby nową kupić