Moja przygoda rozpoczęła się po dwóch miesiącach od używania wielorazówek - miała wtedy 5 miesięcy. Najpierw wyłapywałam kupki - efekty były dobre ale nie idealne bo czasem zdarzały się wpadki, za każdym razem uczyłam Martynkę, że kupka to eeee.
Jak skończyła osiem miesięcy to przeszłam na kolejny etap. Wysadzanie.

Jestem efektami.
Biorę ją na nocnik przy każdej zmianie pieluchy, po spaniu, po drzemce, przed wyjściem z domu, po powrocie i naturalnie na sygnał

Zdarza się, że przez kilka godzin pielucha jest sucha pomimo tego, że częściej niż co 2 nie wysadzam
Ale najbardziej zadziwiające jest to, że sadzam małą ona mówi eeee i robi kupkę albo siedzimy w salonie a eeee i eeee no to wzięłam ją na nocnik i zrobiła kupkę

Teraz mam wrażenie, że czeka aż ją wysadzę, żeby zrobić coś grubszego bo nie widzę żadnych sygnałów a jak ją posadzę to często oprócz siuisu robi też kupkę. Nawet przy rozwolnieniu (zęby wychodzą jej hurtem - 4 na raz) wszystko ląduje tam gdzie powinno.

Ale się rozgadałam