Przeczytałam i jakbym czytała o jakieś baśniowej krainie......muszę do lasuuuuuuuuu![]()
MAMA-Wiktorii 18.02.2007Katarzyny 29.03.2011
Kornelii 19.05.2021
super sie czyta te twoje posty, gratulacje dla lekkiego piora
![]()
też zatęskniłam za lasem
jak już dziewczyny powiedziały świetnie piszesz
Jej... Opis jak z książki. Fajnie Ci ta,ja mam hutę "za płotem", jakieś lasy,ale samej nie można mi się w nie zapuszczać...
może chociaż do zoo się wybiorę, ten kaukaz wzbudza głód zwierzyny![]()
robię sobie odwyk
jak cudownie się czytało, rozmarzyłam się
jak dobrze że do lasu mam dwa kroki, po drzemce dzieci na pewno się wybierzemy, ot choćby na jeżyny(jeśli tylko będę mieć siłę, gorączka która nie opuszcza mnie od dwóch dni wykończyła mnie zupełnie)
Już uspokajam. Pies jak najbardziej miejscowy. Posiada przemiłych właścicieli, działkę sporą oraz komfortową budę. A że las go ciągnie, to na ucieczki chadza. Spotkałam panią z dwoma goldenami na spacerze. Zgadnijcie kto im towarzyszył? Tym razem polizał Kalinę w stopę wystającą z chusty i poszedł z nowymi znajomymi![]()
aż mi się zachciało psa powąchać
złotowłosa i trzy misie
<3 <3 <3
Hej, dziewczyny, tak sobie myślę... a może opowiedziałybyście o Waszych chustowych/nosidłowych spacerach tych wyjątkowych, szczególnie zapamiętanych, przełomowych, osobliwych. A może jest gdzieś już taki wątek, a ja go nie wypatrzyłam, bo "Najgłupszą chustową wpadkę ever" znam i nawet biorę w niej czynny udział
![]()
Pięknie piszesz....aż czuć normalnie te zapachy...chyba kupię te rybki co by zapach alpaki poznać, a co!!!!
Ale cudnie to opisałaś, aż zazdroszczę bo ja ostatnio wszędzie tylko pędzę z moimi dzieciakami...ehhh
woolloomooloo - moje nosidła
http://pogodzinach7.blox.pl/html * http://mei-tai.wix.com/woolloomooloo * http://meitai-by-martala.blogspot.com/
Pomysł dobry. Już raz nosiłam się z myślą o takim wątku.
Kiedyś w letnie, upalne popołudnie taki spacer magiczny miałam... Ale wtedy nie starczyło czasu, by siąść i napisać od razu, a teraz mam tego czasu jeszcze mniej i nastrój tamtego popołudnia uleciał.
Kocham jesień, spacery pełne uniesień wchodzą w grę... ale praca odebrała mi mnóstwo wolności i w tej chwili nielegalnie uciekłam tu na cały wieczór i kawałek nocy, zamiast zająć się uczciwą poprawą wypracowań o Edypie.
I tak teraz skaczę z działu na dział ściemniając sama przed sobą, że to już ostatni post...
Zatem może jednak jakiś opis spaceru- zdarzenia popełnię jednak kiedyś...
Właśnie wróciłam z lasu i trafiłam na Twój wątek - cudnie się czyta
Tym bardziej, że ja też nie byłam nigdy fanem "łażenia bez sensu" - z kimś, żeby Bardzo Ważne Rozmowy wynieść w plener to owszem, ale z młodym w wózku kursowałam z zegarkiem w ręce przepisowe dwie godziny i już.
Na szczęście niewózkowy się okazałNiestety, leśne bogi nie bardzo nas chyba chciały, bo komary w tym roku nie gryzły tylko wynosiły na drzewo i pożerały w całości
Wczoraj weszliśmy do lasu pierwszy raz od wiosny... Oczywiście się zgubiliśmy, więc 3 godziny niewyjęte - a dziś wróciliśmy po więcej.
Mały tak fajnie pachnie leśnym słońcem![]()
alifi - zazdroszczę! Ja też chcę do lasu!Strasznie wrażliwa jestem na takie sielskie klimaty
. Pięknie je zresztą opisałaś...
Społecznie: www.dobrzeurodzeni.pl