Ja nie wiem, co ludzie mają z tym praniem, przeciez to pralka pierze...
Ja nie wiem, co ludzie mają z tym praniem, przeciez to pralka pierze...
Zanim jeszcze się Zofia urodziła to podczas rozmów o wyprawce zawsze padał temat pieluch, kiedy okazywało się, że chcemy wielorazowo pieluchować to słyszeliśmy: "Fajnie ale sobie nie dacie rady, bo to tyyyyyyle roboty."
Gatka zupełnie się zmieniła kiedy sceptycy zobaczyli kieszonki, teraz wszyscy zachwyceni i dziwią się kiedy widzą dziecię w jednorazówce.
Ja jak rozmawiam z ludźmi o wielorazówkach i mówię, że piorę pieluchy to się mnie pytają czy sama sobie taką krzywdę zrobiłam czy lekarz mi kazał, nie rozumieją, że ja to po prostu lubię![]()
to ostatniio mnie moja własna osobista siostra zaskoczyła/zasmuciła, bo stwierdziła, że to przez te pieluchy taka umęczona jestem,
chyba nie uwierzyła, jak mówię, że pieluchy mnie relaksuja, pranie/składanie/kupowanie mnie cieszy, a zmęczona jestem po prostu zajmowaniem dziećmi, bo nie mam nikogo do pomocy, niedosypiam, karmię piersią i mały mnie ściaga,
ehh a tyle jej opowiadałam, jakie to fajne, ludzi strasznie trudno jest przekonać do nowości, a przecież sama tetrowała swojego syna i opowiada, że była umęczona
Problemw tym, że jest nas czterech
Rafał mąż- 2003, Eryczek- 04.2010, Tymusiek- 05.2012, Staś- 10.2014
i każdy chce przy Tobie LEŻEĆ.
Jedyne co mnie drażni to ignorancja takie bezsensownie podśmiewanie się.Ktoś nie ogarnia tematu i naśmiewa się,że używasz czegoś innego.
Mam taką sąsiadkę "Pustak"ją nazywam bo wszystko robi za nią mama wychowuje jej dzieci jak wychodzi na dwór to najczęściej z mężem lub którymś z rodziców bo sama nie jest w stanie ogarnąć dwójki dzieci(ja sama bez pomocy ogarniam trójkę,co już ją w ogóle wyprowadza z równowagi).Ona głównie na pampersach(tych firmowych
)wychowywała pierwszego chłopaka i uważała że to jedyne pieluchy nadające się do użytku.Potrafiła publicznie na fejsie sąsiadkę wyśmiać,że opowiedziała się za wielo.Teraz kiedy ja wychodzę z moimi pociechami a synuś obowiązkowo w wielo patrzy na mnie jak na intruza i unika jak ognia,jakbym ją miała jakąś dżumą zarazić czy coś
.
Czasem zastanawiam się skąd bierze się taka ciemnota taki totalny brak zrozumienia i tolerancji.Czasem po prostu brak mi słów i tekst "no dla mnie to byłoby za dużo roboty"jakby faktycznie robiła najwięcej.Gotuje i sprząta za nią mama z psem też mama wychodzi,ona tylko karmi to młodsze dziecko a jak wyjdzie z dwójką na raz to uważa chyba,że 2,5 roczny chłopak sam się upilnuje i uwagi na niego nie trzeba zwracać.Kiedyś mi oświadczyła,że ma chustę, ale żeby się motała to jakoś nie widziałam ma bo jest modna i to wszystko na temat.
![]()
Myślałam,że te czasy kiedy ludzie bali się nowego dawno już minęły jednak nie i śmieszy mnie to.A na podwórko pod blokiem nie wychodzę jak nie muszę wolę iść do parku albo na publiczny plac zabaw gdzie ludzie albo już wiedzą co to i patrzą jakie wzorki ma synek na pupie albo z zaciekawieniem się przyglądają.
BASIA(20.01.2000)Ania(04.09.2009)
Jaś(05.10.2011)
Przykre, ale prawdziwe.
Być może przez naśmiewanie się sąsiadka próbuje się dowartościować. Widzi, jak dobrze sobie radzisz, jaka jesteś samodzielna i jeszcze to wielo! To brzmi za bardzo niesamowicieLudzie o kruchym poczuciu własnej wartości nie lubią czuć się gorsi, mniej kompetentni od innych.
Ostatnio edytowane przez Pat ; 02-08-2013 o 19:17
Społecznie: www.dobrzeurodzeni.pl
A wiesz Pat,że możesz mieć rację ją krew zalewa,że sobie radzę.
Do tego wyznaję inne priorytety inną zupełnie filozofię życiową i nie jestem snobem ubierającym dzieci w firmowe ciuchy na podwórko.Ja dzieciakom ciuchy z lumpka ubieram na podwórko i nie robię tragedii jak mi się któreś ubrudzi czy podrze.No i nie kryję się z tym,że ubieram dzieci w ciuchlandach(w końcu wiele ludzi tak robi a tam na prawdę fajne rzeczy można znaleźć)ale może powinnam.
Doszło nawet do tego,że kilka razy posądziła mnie i moje dzieci o kradzież bezpodstawnie zupełnie ale dla niej jak ktoś nie ubiera dzieci w Cocodrillo,a dzieci nie bawią się fisher price'ami,to musi być złodziej.Do tego to wielo i samodzielność i jest powód do kopania dołków pode mną, ale mam to gdzieś po prostu unikam jak ognia jej i jej rodzinki wychodzę na inne osiedle bo mam czasem dość.
Panienka niby po studiach a tępa i nie ogarnięta.![]()
BASIA(20.01.2000)Ania(04.09.2009)
Jaś(05.10.2011)
super komentarz agaja!
ja też nie rozumiem o co chodzi z tym lękiem przed praniem. W dzisiejszych czasach kiedy wystarczy zaprać, wrzucić do bębna i mieć z głowy...
Ja, podobnie jak wy, jestem jedyną w mojej okolicy mamą używającą wielorazówek. Wiele moich koleżanek z dziećmi to wie ale nikt raczej o nic nie pyta. A szkoda, bo mieszkam na wsi a pieluchy wielo na wsi to naprawdę frajda. Nie ma problemów z miejscem na suszarkę, z zapasem pieluch na spacer( bo przeważnie bawimy się na podwórku)
Ogólnie relaks, nigdy w życiu nie zamieniłabym wielo na pampki.
wielo pieluchuję drugie dziecko (tzn to pierwsze już dawno odpieluchowane), mam nie tylko pralkę, ale i suszarkę, więc odpada mi czas na rozwieszanie (rozwieszam tylko pule i dosuszam niektóre formowanki), a jednak odczuwam to dodatkowe pranie co drugi dzień... Nie żebym się skarżyła, to mój wybór i przynajmniej na razie będę się go trzymać bo uważam, że warto, ale podzielcie się proszę - jak to robicie, że dla Was to pranie jest kompletnie nieodczuwalne?
ps. przyznaję - przy drugim dziecku, a pierwszym w wielo, też mi się wydawało, że to żaden problem, to pranie. Ale teraz zauważyłam, że mam ileś czynności "tylko 5 minut", które zajmują mi razem niemal cały dzień. Więc zaczynam dokonywać wyborów z których pięciominutówek zrezygnować, albo gdzie je upchnąć, żeby latem nie siedzieć cały dzień w domu. O gotowanie nikt nie pyta, że to czas i w ogóle, bo trudno nic nie jeść, za to bez wielorazówek można żyć. IMHO nie ma powodu udowadniać na siłę, że to czyszczenie/składanie wielo jest równoznaczne z wyciągnięciem jednego pampka z worka i wywaleniem brudnego do śmieci (choć warto dodać, że jeszcze trzeba przynieść je ze sklepu, a potem wynieść na śmietnik), co najwyżej można, że nie jest tak źle i że jest znacznie łatwiej/szybciej niż było z tetrą 30 lat temu i więcej.
żona TEGO Jaśka
mama julówny (styczeń 2009), julińskiego (sierpień 2010), julowego (luty 2013) i julinka (kwiecien 2018)
Ja po prostu lubię praćA odkąd mam nową pralkę to już w ogóle mam hopla
![]()
'12 Norbi86 > 66 kg !!!
'Masz w sobie coś, co możesz pokazać tylko wybranym.'
jul, mnie nie rozpieprza sam fakt prania i rozwieszania, tylko co innego - odkryłam to, kiedy odpieluchowałam Dorotkę. Rozpieprzał mnie przymus prania w konkretnych dniach i porach (= co drugi dzień). Nawet jak miałam lenia czy fanaberię, to i tak musiałam ruszyć d*ę i wyprać. Jak odpieluchowałam Dorotkę, to z dziką radością przeszłam na system prania raz w tygodniu, za to seryjnie.
Teraz znowu jestem w cyklu prania co dzień-dwa, ale w tym momencie mi to nie przeszkadza, bo lecę na hormonach połogowych.![]()
['] 07.2008
Dotka 06.2010
Agutka 07.2013
Katka 08.2017
Jak najbardziej.
Gdy zaczynałam przygodę z wielo, wkurzały mnie te wszystkie ochy i achy oraz wszędobylskie opisy, jakie to to nie jest wspaniałe i bezproblemowe. Uważam, że to JEST super, ale na pewno wymaga trochę zachodu. Ja to akceptuję i dlatego z wielo mi dobrze, jednak wolę, gdy opowiada się o wielo bez ściemy.
Społecznie: www.dobrzeurodzeni.pl
TAK! SUSZARKA! To jest cudo-wynalazek bez którego nie mogłabym teraz żyć. Nie tylko w kwestii pieluch.
Jak dla mnie, wielopieluchowanie z suszarką to pestka. Mimo że jedziemy na tetrzę, którą trzeba jeszcze (opcjonalnie) wyprasować (wlaściwie tylko po to, żeby się ładniej składała) i złożyć.
A reakcje miałam różne. Od zachwytów po "o niee, biedne dziecko w tetrze...". I moja mama, która kupiła nam paczkę pampersów myśląc, ze ich nie używamy bo nam szkoda pieniędzy i jak ona nam kupi, to wreszcie przestaniemy męczyć dziecko.
Wiktormarzec 2013 || Adaś
lipiec 2015 || i jeszcze ktoś...
Reakcje na wielo są raczej pozytywne tylko kończy się na pozytywach bo po pytaniu o cenę często jest komentarz " drogo.." i ""że też ci się chce..." Cena 15 chinek plus wkłady (brak sklepów stacjonarnych) , koszty wysyłki i odkażacz to dla niektórych ludzi za dużo zachodu. Pediatra zachwycona, widząc małego dupkę bez podrażnień i zaczerwienień oraz te kolory, wzory no i najważniejsze ograniczenie kontaktu z chemią.
Raz nawet zapytana o najdroższą pieluchę po podaniu ceny usłyszałam"zwariowałaś...?" Teraz więc odsyłam na znany nam serwis aukcyjny albo sklepu internetowego, jak ktoś zainteresowany niech sobie sprawdza sam ceny
.
My dopiero zaczynamyOgólnie dużo znajomych mnie zniechęcało i tak jakoś wyszło. Tylko teraz myślę co one mogły o tym wiedzieć :/
Bo mówiły że pranie, prasowanie, dziecko ma ogromną pupęMatka mojego męża oczywiście na wstępie czy to w ogóle się opłaca bo przecież tyle wydałam na to
Poza tym inne znajome że im by się nie chciało bawić, że to takie eko mamy
ech ludzie
Marta mama Werci (9lat), Juli (5 lat) i Kubusia (marzec 2017....)...spełnionych marzeń
.....bo jest w nas miłość czasem...o jakiej się nie śniło....