Ja często słyszę: Ale kolorowe spodenki Ci mama ubrała!
Ale ogólnie dobre komentarze. Na początku też twierdzili,że nie będzie mi się chciało prać![]()
Ja często słyszę: Ale kolorowe spodenki Ci mama ubrała!
Ale ogólnie dobre komentarze. Na początku też twierdzili,że nie będzie mi się chciało prać![]()
'12 Norbi86 > 66 kg !!!
'Masz w sobie coś, co możesz pokazać tylko wybranym.'
Ja nie wiem, co ludzie mają z tym praniem, przeciez to pralka pierze...
Zanim jeszcze się Zofia urodziła to podczas rozmów o wyprawce zawsze padał temat pieluch, kiedy okazywało się, że chcemy wielorazowo pieluchować to słyszeliśmy: "Fajnie ale sobie nie dacie rady, bo to tyyyyyyle roboty."
Gatka zupełnie się zmieniła kiedy sceptycy zobaczyli kieszonki, teraz wszyscy zachwyceni i dziwią się kiedy widzą dziecię w jednorazówce.
Ja jak rozmawiam z ludźmi o wielorazówkach i mówię, że piorę pieluchy to się mnie pytają czy sama sobie taką krzywdę zrobiłam czy lekarz mi kazał, nie rozumieją, że ja to po prostu lubię![]()
to ostatniio mnie moja własna osobista siostra zaskoczyła/zasmuciła, bo stwierdziła, że to przez te pieluchy taka umęczona jestem,
chyba nie uwierzyła, jak mówię, że pieluchy mnie relaksuja, pranie/składanie/kupowanie mnie cieszy, a zmęczona jestem po prostu zajmowaniem dziećmi, bo nie mam nikogo do pomocy, niedosypiam, karmię piersią i mały mnie ściaga,
ehh a tyle jej opowiadałam, jakie to fajne, ludzi strasznie trudno jest przekonać do nowości, a przecież sama tetrowała swojego syna i opowiada, że była umęczona
Problemw tym, że jest nas czterech
Rafał mąż- 2003, Eryczek- 04.2010, Tymusiek- 05.2012, Staś- 10.2014
i każdy chce przy Tobie LEŻEĆ.
Jedyne co mnie drażni to ignorancja takie bezsensownie podśmiewanie się.Ktoś nie ogarnia tematu i naśmiewa się,że używasz czegoś innego.
Mam taką sąsiadkę "Pustak"ją nazywam bo wszystko robi za nią mama wychowuje jej dzieci jak wychodzi na dwór to najczęściej z mężem lub którymś z rodziców bo sama nie jest w stanie ogarnąć dwójki dzieci(ja sama bez pomocy ogarniam trójkę,co już ją w ogóle wyprowadza z równowagi).Ona głównie na pampersach(tych firmowych
)wychowywała pierwszego chłopaka i uważała że to jedyne pieluchy nadające się do użytku.Potrafiła publicznie na fejsie sąsiadkę wyśmiać,że opowiedziała się za wielo.Teraz kiedy ja wychodzę z moimi pociechami a synuś obowiązkowo w wielo patrzy na mnie jak na intruza i unika jak ognia,jakbym ją miała jakąś dżumą zarazić czy coś
.
Czasem zastanawiam się skąd bierze się taka ciemnota taki totalny brak zrozumienia i tolerancji.Czasem po prostu brak mi słów i tekst "no dla mnie to byłoby za dużo roboty"jakby faktycznie robiła najwięcej.Gotuje i sprząta za nią mama z psem też mama wychodzi,ona tylko karmi to młodsze dziecko a jak wyjdzie z dwójką na raz to uważa chyba,że 2,5 roczny chłopak sam się upilnuje i uwagi na niego nie trzeba zwracać.Kiedyś mi oświadczyła,że ma chustę, ale żeby się motała to jakoś nie widziałam ma bo jest modna i to wszystko na temat.
![]()
Myślałam,że te czasy kiedy ludzie bali się nowego dawno już minęły jednak nie i śmieszy mnie to.A na podwórko pod blokiem nie wychodzę jak nie muszę wolę iść do parku albo na publiczny plac zabaw gdzie ludzie albo już wiedzą co to i patrzą jakie wzorki ma synek na pupie albo z zaciekawieniem się przyglądają.
BASIA(20.01.2000)Ania(04.09.2009)
Jaś(05.10.2011)
Przykre, ale prawdziwe.
Być może przez naśmiewanie się sąsiadka próbuje się dowartościować. Widzi, jak dobrze sobie radzisz, jaka jesteś samodzielna i jeszcze to wielo! To brzmi za bardzo niesamowicieLudzie o kruchym poczuciu własnej wartości nie lubią czuć się gorsi, mniej kompetentni od innych.
Ostatnio edytowane przez Pat ; 02-08-2013 o 19:17
Społecznie: www.dobrzeurodzeni.pl
A wiesz Pat,że możesz mieć rację ją krew zalewa,że sobie radzę.
Do tego wyznaję inne priorytety inną zupełnie filozofię życiową i nie jestem snobem ubierającym dzieci w firmowe ciuchy na podwórko.Ja dzieciakom ciuchy z lumpka ubieram na podwórko i nie robię tragedii jak mi się któreś ubrudzi czy podrze.No i nie kryję się z tym,że ubieram dzieci w ciuchlandach(w końcu wiele ludzi tak robi a tam na prawdę fajne rzeczy można znaleźć)ale może powinnam.
Doszło nawet do tego,że kilka razy posądziła mnie i moje dzieci o kradzież bezpodstawnie zupełnie ale dla niej jak ktoś nie ubiera dzieci w Cocodrillo,a dzieci nie bawią się fisher price'ami,to musi być złodziej.Do tego to wielo i samodzielność i jest powód do kopania dołków pode mną, ale mam to gdzieś po prostu unikam jak ognia jej i jej rodzinki wychodzę na inne osiedle bo mam czasem dość.
Panienka niby po studiach a tępa i nie ogarnięta.![]()
BASIA(20.01.2000)Ania(04.09.2009)
Jaś(05.10.2011)
super komentarz agaja!
ja też nie rozumiem o co chodzi z tym lękiem przed praniem. W dzisiejszych czasach kiedy wystarczy zaprać, wrzucić do bębna i mieć z głowy...
Ja, podobnie jak wy, jestem jedyną w mojej okolicy mamą używającą wielorazówek. Wiele moich koleżanek z dziećmi to wie ale nikt raczej o nic nie pyta. A szkoda, bo mieszkam na wsi a pieluchy wielo na wsi to naprawdę frajda. Nie ma problemów z miejscem na suszarkę, z zapasem pieluch na spacer( bo przeważnie bawimy się na podwórku)
Ogólnie relaks, nigdy w życiu nie zamieniłabym wielo na pampki.
wielo pieluchuję drugie dziecko (tzn to pierwsze już dawno odpieluchowane), mam nie tylko pralkę, ale i suszarkę, więc odpada mi czas na rozwieszanie (rozwieszam tylko pule i dosuszam niektóre formowanki), a jednak odczuwam to dodatkowe pranie co drugi dzień... Nie żebym się skarżyła, to mój wybór i przynajmniej na razie będę się go trzymać bo uważam, że warto, ale podzielcie się proszę - jak to robicie, że dla Was to pranie jest kompletnie nieodczuwalne?
ps. przyznaję - przy drugim dziecku, a pierwszym w wielo, też mi się wydawało, że to żaden problem, to pranie. Ale teraz zauważyłam, że mam ileś czynności "tylko 5 minut", które zajmują mi razem niemal cały dzień. Więc zaczynam dokonywać wyborów z których pięciominutówek zrezygnować, albo gdzie je upchnąć, żeby latem nie siedzieć cały dzień w domu. O gotowanie nikt nie pyta, że to czas i w ogóle, bo trudno nic nie jeść, za to bez wielorazówek można żyć. IMHO nie ma powodu udowadniać na siłę, że to czyszczenie/składanie wielo jest równoznaczne z wyciągnięciem jednego pampka z worka i wywaleniem brudnego do śmieci (choć warto dodać, że jeszcze trzeba przynieść je ze sklepu, a potem wynieść na śmietnik), co najwyżej można, że nie jest tak źle i że jest znacznie łatwiej/szybciej niż było z tetrą 30 lat temu i więcej.
żona TEGO Jaśka
mama julówny (styczeń 2009), julińskiego (sierpień 2010), julowego (luty 2013) i julinka (kwiecien 2018)
Ja po prostu lubię praćA odkąd mam nową pralkę to już w ogóle mam hopla
![]()
'12 Norbi86 > 66 kg !!!
'Masz w sobie coś, co możesz pokazać tylko wybranym.'
jul, mnie nie rozpieprza sam fakt prania i rozwieszania, tylko co innego - odkryłam to, kiedy odpieluchowałam Dorotkę. Rozpieprzał mnie przymus prania w konkretnych dniach i porach (= co drugi dzień). Nawet jak miałam lenia czy fanaberię, to i tak musiałam ruszyć d*ę i wyprać. Jak odpieluchowałam Dorotkę, to z dziką radością przeszłam na system prania raz w tygodniu, za to seryjnie.
Teraz znowu jestem w cyklu prania co dzień-dwa, ale w tym momencie mi to nie przeszkadza, bo lecę na hormonach połogowych.![]()
['] 07.2008
Dotka 06.2010
Agutka 07.2013
Katka 08.2017
Jak najbardziej.
Gdy zaczynałam przygodę z wielo, wkurzały mnie te wszystkie ochy i achy oraz wszędobylskie opisy, jakie to to nie jest wspaniałe i bezproblemowe. Uważam, że to JEST super, ale na pewno wymaga trochę zachodu. Ja to akceptuję i dlatego z wielo mi dobrze, jednak wolę, gdy opowiada się o wielo bez ściemy.
Społecznie: www.dobrzeurodzeni.pl
TAK! SUSZARKA! To jest cudo-wynalazek bez którego nie mogłabym teraz żyć. Nie tylko w kwestii pieluch.
Jak dla mnie, wielopieluchowanie z suszarką to pestka. Mimo że jedziemy na tetrzę, którą trzeba jeszcze (opcjonalnie) wyprasować (wlaściwie tylko po to, żeby się ładniej składała) i złożyć.
A reakcje miałam różne. Od zachwytów po "o niee, biedne dziecko w tetrze...". I moja mama, która kupiła nam paczkę pampersów myśląc, ze ich nie używamy bo nam szkoda pieniędzy i jak ona nam kupi, to wreszcie przestaniemy męczyć dziecko.
Wiktormarzec 2013 || Adaś
lipiec 2015 || i jeszcze ktoś...
Reakcje na wielo są raczej pozytywne tylko kończy się na pozytywach bo po pytaniu o cenę często jest komentarz " drogo.." i ""że też ci się chce..." Cena 15 chinek plus wkłady (brak sklepów stacjonarnych) , koszty wysyłki i odkażacz to dla niektórych ludzi za dużo zachodu. Pediatra zachwycona, widząc małego dupkę bez podrażnień i zaczerwienień oraz te kolory, wzory no i najważniejsze ograniczenie kontaktu z chemią.
Raz nawet zapytana o najdroższą pieluchę po podaniu ceny usłyszałam"zwariowałaś...?" Teraz więc odsyłam na znany nam serwis aukcyjny albo sklepu internetowego, jak ktoś zainteresowany niech sobie sprawdza sam ceny
.
My dopiero zaczynamyOgólnie dużo znajomych mnie zniechęcało i tak jakoś wyszło. Tylko teraz myślę co one mogły o tym wiedzieć :/
Bo mówiły że pranie, prasowanie, dziecko ma ogromną pupęMatka mojego męża oczywiście na wstępie czy to w ogóle się opłaca bo przecież tyle wydałam na to
Poza tym inne znajome że im by się nie chciało bawić, że to takie eko mamy
ech ludzie