No w sumie fakt, o reakcji rodziny i znajomych nie pomyślałam...
Ale ogólnie były pozytywne, nikt się w czoło nie stukał, moja mama zachwycona. Njmniej przekonaną osobą jest mój mąż własny, choć ostatnio jak jechaliśmy do teściów powiedział: weź może wielo, Laura sobie w nich po ogrodzie pobiega
Ludzi, którzy nieprzekonani też nie przekonuję, nie czuję się misjonarzem. Ale w sumie znajome mnie wciągnęły i to w sumie one słuchały moich początkowych reakcji na nie![]()
No i jest ekonomicznie, zawsze można je sprzedać :d



12.06.2010, Bruno(Gadzinka)
12.01.2012
Odpowiedz z cytatem