tak więc odpuszczam, ale i tak czuję żal bo była zauroczona naszym widokiem![]()
tak więc odpuszczam, ale i tak czuję żal bo była zauroczona naszym widokiem![]()
synek lato 2008synek wiosna 2011
Ja też już nie nawracam. Próbowałam przekonać do chusty koleżankę, nawet raz zamotałam jej córeczkę na plecy, ale nie dała się przekonać, twierdząc, że to skomplikowane. Dostała od teścia nosidełko -wisiadełko, którego używa po domu. Na moje uwagi co do wisiadeł niemal się na mnie obraziła.
Myślałam też, że będę miała sojusznika w rodzinie. Kuzynka męża pół roku temu urodziła córeczkę. Mówiła mi, że ma chustę, którą dostała od koleżanki i że będzie nosić. Skończyło się jednak tylko na gadaniu. Argument przeciw -boi się, że zrobi krzywdę dziecku
źle wiążąc, itp. trudno, szkoda że nie spróbowała.
moja rodzina może nie traktuje mnie jak wariatkę, ale niezmiernie się dziwi. Zarówno rodzice jak i teściowie. Jagoda ma już 19 miesięcy, noszę od 1,5 roku. Ostatnio teściowa zaproponowała, żebym kupiła sobie wózek spacerowy typu "laska", bo nosić 10 kg żywej wagi to ciężko. Powiedziałam, że w chuście wygodniej i że wózka po dziurawych chodnikach i górkach pchać nie będę. Zresztą, nie chodzimy na spacery wokół boku, ale w bardziej zróżnicowany teren. Na szczęście mąż mnie popiera i nosimy dalej -ja w chuście, on w ergo.
No niestety, czasem bardzo dobre chęci i nasze przekonanie nie wystarczyu mnie na szczęście więcej sukcesów w najbliższym otoczeniu ale nad jedną sprawą jeszcze pracuję. Najpierw przyjaciółka zapewniała, że chce nosić, ale mijały tygodnie i nic, a bo to za gorąco (lato), bo to synek za mały, a co ja czułam? po prostu żal, że tyle traci bliskości. Ale się przełamała i nosi do dziś
Dwie kuzynki zachustowane z powodzeniem. No i trzecia teraz w ciąży, która najwięcej entuzjazmu wyrażała dla chust, nawet moją starsza w mt nosiła. A teraz stwierdziła, że nie ma szans, by wiązała 5m i zaczęło się kombinowanie - a to może pouch, może nosidło jednak, albo chusta typu lulu - byle nie wiązać. Drogą negocjacji stanęło na skośno-krzyżowej kółkowej, mam tylko nadzieję, że dotarło, że jej też trzeba się nauczyć. Niestety myślę, że ona pod wpływem partnera mocnym, który nie jest przekonany do noszenia w chuście;( a kuzynka teraz na drugim końcu Polski. Już nawet zaczęła szukać doradcy w jej okolicy, żeby sprezentować konsultację po narodzinach, tylko nie jestem przekonana, czy nie poczuje się osaczona, właśnie próbuję wyważyć, żeby nie było to na siłę. I trochę w kropce jestem.
starsza siostra - 08.08.08, młodsza siostra - 06.10.10
-----------------------
Instruktorka Masażu Shantala, Doradczyni Akademii Noszenia Dzieci (lubuskie, Zielona Góra); www.nowoczesnerodzicielstwo.com.pl
ja przez długi czas unikałam naszej znajomej która jest doradcą, bo nie miałam zamiaru nosić, z wtedy jeszcze niemężem się kłóciłam, w ramach kompromisu zgodziłam się na tuli, po wykładzie klubu kangura o chustach uznalam ze " ta baba jest jakaś nawiedzona"(Ania z przywiązania)
ale sama doroslam do noszenia![]()
Kokoszka, 12.2010
Kokos, 11.2013
Fi, 3.2016
Fajny wątek wykopałyście
Mnie udało się skutecznie namówić 1 osobę, pracuję nad drugą (dziewczyna jest w ciąży, ma już 5-latka i 14miesięczniaka i sama widzi, że z wózkiem to nie pofika). Pierwsza zaczepiła mnie sama na ulicy, dałam jej wizytówkę, zadzwoniła, przyszła, pomierzyła różne chusty i nosidła. Jej synek miał 7 miesięcy wtedy. Wybrała kółkową, sprzedałam jej kółka jedne, bo miałam nadmiarowe. Chusty używa jako gadżetu turystycznego, nie na co dzień - ale i tak jest super
Jednej nie udało mi się namówić. Widziała jak noszę, bardzo była pozytywnie nastawiona, ale jej synek urodził się z lekką asymetrią i wzmożonym napięciem mięśniowym i fizjoterapeuta () powiedział, żeby nie dała się namówić na te głupstwa chustowe, bo dziecko skrzywdzi, najwyżej nosidło i noszenie przodem do świata
No to nie nosi wcale, wczoraj widziałam jak drze wózek z klatki na dwór, bo jechała na ćwiczenia z małym
A jakie mam wnioski z namawiania? Nie namawiać via AP, nie dawać jako przykładu Reni Jusis, nie mówić o wielo i współspaniu. Buzia w ciup, rączki w małdrzyk i nawijać, że dziecko problemów z brzuszkiem nie miało, że z wózkiem ciężko wejść tu czy tam, a w chuście można, bo schody/ciężkie drzwi nie przeszkadzają, że się wózka wcale nie używało, że mąż nosił - te argumenty trafiają do osób średnio zainteresowanych pracą nad swoimi metodami rodzicielskimi. A że od rzemyczka do koniczka, jak już załapią, może dałoby się i inne zagadnienia wdrożyć?
Ja sama przy Starszej też nie znosiłam myśli o AP czy chustach, a karny jeżyk był normą i oczywistością (choć akurat córka sama szła sobie usiąść i się uspokoić - na małym zydelku w przedpokoju)
Bądźmy dobrej myśli
PS Dzisiaj dałam wizytówkę pewnej babci 7m chłopczyka, której córka ma siniaki w zgięciach łokcia od kubełkowego nosidełka - babcia Hania zobaczyła Prezesa w mietku i zapałałaMa dać namiary na mnie i to forum swojej córce
![]()
ja namówiłam 3 osoby, a raczej po prostu pokazałam im chusty. Same chciały nosić![]()
Marysia16.09.2010, (*)2011,Ryś
2.09.2019, Helenka
7.05.2021