Wiem, niby od idących zębów mogą śmierdzieć - ale aż taaaak?
Teraz idą czwórki, trochę nawet już wyszły na powierzchnię, jakiś czas temu mieliśmy mocniejsze akcje zębowe - płacz w nocy etc, teraz jest trochę lepiej. No i nagle od kilku dni siuśki młodego śmierdzą niemożebnie, nawet mąż, któremu węch mocno szwankuje, zauważył.
Czy to może być od zębów, jeśli tak, to jak długo to może trwać?
Czy to może być jakiś objaw chorobowy - młody mając tydzień leczył się na ZUM?
Czy to może być od witaminy C, którą podajemy od kilku dni?
A, no i nie wiem, czy to normalne, że młody siusia często w trakcie karmienia (jak się odpręży?)- w sumie nie wie, czy inne dzieci też tak mają i to jest prawidłowość, czy nie. O tyle mnie to zastanawia, że przed chwilą go karmiłam i był niespokojny dopóki nie udało mu się zrobić siusiu (a może już mam fiksację i mi się wydawało albo jedno z drugim miało mały związek).