Pomóżcie proszę. Od pewnego czasu usiłuję oswoić inkę-nówkę. Poszłam na spacer z młodszą w chuście, starszą za rękę. W rezultacie 3 razy poprawiałam wiązanie, bo mi mała ciągle opadała. Jak dociągałam, to się budziła i darła. Ponieważ w między czasie wyławiałam starszą z kałuży, to wróciłam wściekła, zmęczona, a efekt końcowy wiązania (po godzinie) wyglądał tak:
dlaczego ona mi tak na bok poleciała?? Mam ochotę rzucić tą Inkę w kąt i wrócić do swojej miękiej Nati. Doradźcie co zrobiłam źle? a może na mojego 8,5 kg kolosa, powinnam stosować inne wiązanie? (trzyma już głowę, ale sama nie siedzi - ma niecałe 5 m-cy).







Odpowiedz z cytatem
Czy dobrze rozprowadziłaś materiał poły wewnętrznej (od podkolanka do podkolanka, otulając całe plecki aż po szyję? Poza tym pupa jest za bardzo wpadnięta, co znaczy że nie dociągnięta była, bo niemożliwę zeby materiał sam aż tak się poluzował, chyba że węzeł był pojedynczy 



dzięki desperackiemu zmarszczeniu część buzi miała na wierzchu, ale dlaczego się tak zapadła i to na lewo w dodatku?
A Inka jest taka gruba, że na pewno blokuje drugą połę, jak zaczynam od zewnętrznej. Przy Nati, która jest cieńsza i się łatwiej dociąga, tego tak nie odczuwałam, nawet jęsli robiłam ten sam błąd. Jeszcze raz dzięki 


