ze starszą spróbowałam kilka razy, ale ciągle mi chusta spod tyłka wyjeżdżała, a że miałam nosidło, to przesiadła się do nosidła. Za to młodszego wrzuciłam na plecy jak miał skończone 4 miesiące (w każdym razie mam zdjęcia sprzed Sylwestra przy garach z młodym na plecach ) - wpierw ćwiczyliśmy plecak Hanti, potem przeszliśmy na prosty - i odkryłam nowy wymiar macierzyństwa. Jakiś czas później praktycznie przestałam go nosić z przodu, zwłaszcza, że synek waga ciężka. Teraz docenił swobodę osobistą i niestety się za nic nie daje zatobołkować, co najwyżej szybkie włożenie do nosidła się udaje.

Następne pewnie pójdzie na plecy jeszcze szybciej, zwłaszcza, jeśli stosunkowo szybko się przytrafi