
Zamieszczone przez
kad78
najpierw się przeraziłam poziomem głupoty, potem już pozostal tylko śmiech, a przy pytaniu o talię w ciąży po prostu poległam. Kochane, jesteście boskie!!!
A co do mówienia on o dziewczynce, to długo miałam problem, bo też mówiłam do Marty Misiu. Do czasu, aż znalazłam w książeczce bardzo zgrabną formę Misinka i teraz juz nie muszę się stresować. Co nie zmienia faktu, że do Małgoni czasem wołam Małgol albo Małgoś, ale zawsze dalej używam form żeńskich. Bardzo tym denerwuję moją Mamę, która caly czas podkreśla, że to przecież dziewczynka (jak bym sama mogła o tym zapomnieć...)