-
Chustonówka
Kurcze, mimezis tonga to nie chusta i nie klasyczne nosidło miękkie. Ona nie jest jak chusta alternatywą dla wózka, tylko dla noszenia na biodrze! W związku z tym możliwość podtrzymywania dziecia tylko łokciem jest już sporą ulgą. I pozwala na nieco mniej pokraczną pozycję matki niż przy sadzaniu na biodrze. A ponoć noszenie na biodrze z punktu widzenia budowy dziecka jest właśnie tym, czego domaga się od nas biologia (za Evelin Kirkilionis). Oczywiście kółkowe, wiązania na boku i pouche są tu lepsze, ale wolniej się je zakłada, a moje dziecko ich bardzo nie lubi (brak swobody). Inna sprawa, że już się przyzwyczaiłam, że jak nie daj boże widzi mnie jakiś doradca chustowy, to istnieje poważne ryzyko, że popatrzy z dezaprobatą, albo wręcz zacznie umoralniać. Za to Claude Didierjean-Jouveau sama używała i poleca.
Próbowałam z użyciem jej do wody, bo mała na początku bała się całej otoczki chodzenia na basen. Jak dla mnie trochę za bardzo wbija się w gołe ciałko. Ale to kwestia gustu.
Poza tym nie należy zakładać, że ktoś będzie jej używał dłużej niż 20-25 min. Ja mam swoją od prawie 10 mies i w życiu mała nie siedziała w niej dłużej niż 15 min.
Moje doświadczenia wskazują, że im dziecko starsze tym bardziej się tonga przydaje. W instrukcji, było, że od 4 mies. jest ok. Da się, ale to rzeczywiście na kilka minut dziennie. Z rocznym dzieckiem jest super przydatna, dokładnie tak jak pisze taniuka. Normalnie funkcjonuję z manducą i tongą w torbie na wszelki wypadek, bo szybsza i daje więcej swobody małej.
Aha, ja swoją, regulowaną, kupowałam w jakimś portugalskim sklepie internetowym.
Tagi dla tego wątku
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum