napisałam przecież że jak były upały, to miałam kieszonkę na zmianę i zmieniałam na ławce. Młody latał w samej pieluszce albo cienkich krótkich spodenkach, mokra pielucha to najmniejszy problem, ja tam się nie bawię w żadne worki tylko wrzucam do kosza na dole wózka.
Ale dzisiaj jest chłodniej więc młody 'grubiej' ubrany a każde przebieranie go to jest polka galopka. Łatwiej mi więc w domu niż na ławce, ściągać buty, spodnie, pieluchę, zakładać nową pieluchę, potem spodnie, buty... Wiadomo, że jak jedziemy gdzieś dalej to zabieram pieluchy i (niestety) spodnie na zmianę. Nie mam żadnej pieluszki, której ufam na 100%.






Odpowiedz z cytatem