pkażda inna to fakt! pierwsza mnie zraziła przyznam - czerwona decha, potem była jasna lawenda w esyfloresy - też sztywna jak cholera, później miałam paisleya czarnego zauroczona zestawieniem kolorów, piękny, ale też gruby i trudno łamalny, później u kogoś wiązałam ciemnofioletową rapalkę i była cudowna, jedna z fajniejszych chust, jakie miałam w rękach, to mnie skłoniło do kolejnego podejścia i przywędrowała do nas cycatka - też cudownie mięciutka mimo, że wygląda jak nowa, no i niby wszystko z nią ok, ale kangura fajnego się nie zawiąże, nie wiem dlaczego - kieszonka super, 2x, plecak, a przy kangurze średnio współpracuje, no i jednostronna, więc nie ma takiego super efektu. A milutka, kocykowata.




Odpowiedz z cytatem





