Mój mąż nosi od samego początku, uwielbia! Był czas ze wolał chusta niż nosidlo marsupi, teraz na równi lubi chuste i MT.
Rozmawiamy sobie czasem o noszeniu, forum - mówię mu dziś o chustomsmach na ekorodzicach, ze często kobiety się żalą, ze mąż nie nosi, ze ewentualnie nosidlo. T na to, ze nie rozumie i pyta: "ale właściwie co Ci mężowie mówią, ze czemu nie?"
No własnie, co mówią?
Bo T. stwierdził ze może trzeba męskie warsztaty, bo boja się głownie ze nie potrafią, a z umiejętnością wiązania nikt się nie rodzi i trzeba przekonać.
Faktycznie lek? Niechęć? Niewygoda? Obciach?