Z tym spanie, to coś w tym jest. Ogólnie to robiłam tak, że jak Zuza zamarudziła raz, to nie robiłam nic, jak drugi, toa po cichu bez zapalania światła wchodziłam i podawałam smoczek, ale jak to nie pomogło i zaczynała płakać, to oczywiście, że brałam na ręce.