Hmmmm, co do zimnej krwi...
Chustę dostałam w piątek, wyprałam rano w sobotę i od razu zrobiłam fotki. Poinformowałam Natalię na pw. Rozmawiałyśmy we wtorek. We wtorek wrzuciłam zdjęcia tutaj jak całkowicie ochłonęłam. Nie chciałam, żeby mój post był emocjonalny. Sobotę i niedzielę miałam zajętą a w poniedziałek miałam pogrzeb w rodzinie. To też pozwoliło mi z innej perspektywy spojrzeć na zniszczoną chustę.
Co nie oznacza, ze nie targają mną emocję jak na nią spojrzę
Postanowialm tez napisać do Natibaby maila z oficjalną reklamacją. Nie wyobrażam sobie noszenia w niej dziecka. Jeszcze spadłoby mi z pleców.





Odpowiedz z cytatem

. Matka Róży
Doradca Akademii Noszenia Dzieci


tylko złosliwość i to taka sympatyczna -żartobliwa wobec rosjanek które "lubią ażurowe wzory"




