Zakupy z Józinem - wciąż z przodu - robię codziennie. Czasem jeszcze wracając z przedszkola - więc jeszcze Starszak i rowerek Ale robię głównie na placu, więc jest trochę łatwiej.
Torby na kólkach się nie dorobiłam wciąż, ale boję się jednego - że tak ją załaduję, że potem nie wciągnę po schodach coś jak zakupy robione z wózkiem.
Jak coś jest na wysokiej półce - proszę o pomoc. Jak coś jest przy ziemi, jakoś łatwiej. Z szukaniem drobnych jest jazda, jak J. nie śpi, bo kreci głową i się wykręca żeby zobaczyć co ja tam grzebię
Zalet jest więcej - częściej jestem przepuszczana w kolejce, rzadziej proszona o drobne , chody mam w mięsnym (a to jeszcze "od czasów" Staśka w MT). No i jak czasem zdarza mi się robić zakupy bez dziecka, to wszyscy pytają czy Józek zdrowy