Hah, Chusty nie widziałam, bo pod kurtką, zdaje się że niebieską widziałam. Ja schodziłam po schodach a nosicielka przechodziła po ulicy by się na nie wspiąć - zacieszałam się dość znacznie do niej

Ale odwagi zagadać zabrakło

I jeszcze kiedyś chyba tą samą mamę z dzieciem w chuście widziałam koło Aresztu śledczego, ale to dawno było, też pod kurtką schowani.