jechaliśmy autobusem 6 razy (za każdym razem autobus robił za atrakcję wycieczki; nie musieliśmy nim jechać) i każdorazowo natychmiast ludzie nie tylko ustępowali miejsca mi i Helenie ale dodatkowo zajmowali się Heleną. Raz kierowca nie miał wydać więc nie mogłem kupić biletu - kobieta podeszła i dała mi bilety w prezencie